Rozmowa z Kazimierą Węglarz, właścicielką czterech sklepów w sieci SPAR.
Od jak dawna jest Pani związana z handlem?
Od dwudziestu jeden lat. Po 1989 roku postanowiłam, że nadszedł w końcu czas, żeby zacząć pracować na własny rachunek i mój wybór padł na handel. Początki nie były łatwe. Oprocentowanie kredytów było bardzo wysokie, a rząd też jakoś nie kwapił się żeby pomagać przedsiębiorcom. Jednak powoli rozwijałam własną działalność by dojść do tego co mam dzisiaj.
Czyli do czterech sklepów SPAR. Dlaczego Pani wybór padł właśnie na tą sieć.
Przede wszystkim wiedziałam, że aby się rozwijać muszę wstąpić do sieci. Myślałam o tym już wtedy, kiedy dla wielu osób nie było to takie oczywiste. Teraz wszyscy mówią że ciężko przetrwać poza siecią, że trzeba się jednoczyć. Dużo czytałam o systemie franczyzowym zapoznałam się z wieloma ofertami. Ofertę SPAR-a uznałam za najlepszą z wielu powodów. Po pierwsze była to dla mnie franczyza miękka gdzie cały czas czuję się właścicielem sklepu i wiem, że mam na niego duży wpływ. Po drugie marka SPAR jest rozpoznawalna w Europie i na świecie. Takie partnerstwo mi odpowiada. Duże znaczenie miało to, że na Śląsku symbol SPAR był już dobrze kojarzony chociaż nie było tam jeszcze sklepów tej sieci. Ludzie wiedzieli, że to solidna zachodnia marka.
Czy przystąpienie do sieci spełniło Pani oczekiwania?
Nie ukrywam, że początki bywały trudne. Były to najczęściej problemy logistyczne związane z dostawami towaru. Byłam jednak pierwszym franczyzobiorcą tej sieci i wiedziałam, ze na początku mogą pojawić się problemy. Teraz po powstaniu centrów logistycznych ta współpraca układa się doskonale. Ale już na samym początku pozostałe rzeczy funkcjonowały dokładnie tak jak to sobie ustaliliśmy. Otrzymałam olbrzymie wsparcie od centrali przy tworzeniu wizualizacji swoich sklepów, pokazali jak ustawić towary na półce tak, żeby przyciągały wzrok klientów i dobrze się sprzedawały. Wiele też dały szkolenia moich pracowników. Do tego wszystkiego również słuchali moich uwag i sugestii. Dla mnie taka współpraca jest bardzo ważna.
Po tylu latach w handlu SPAR był w stanie nauczyć Panią czegoś nowego?
Oczywiście, że tak. Jestem zdania, że zawsze warto słuchać kogoś, kto ma większe doświadczenie. Ja jeżdżąc po Europie widziałam jak funkcjonują tam placówki SPAR i zawsze robiły na mnie duże wrażenie. Do tej pory będąc za granicą z przyjemnością odwiedzam supermarkety tej sieci i chętnie podglądam wszelkiego rodzaju nowinki, które się tam pojawiają. Standardy SPAR doskonale sprawdzają się także na naszym rynku, dlaczego więc się do nich nie stosować.
Za Panią okres pełen sukcesów, ale wielu handlowców – szczególnie niezrzeszonych – patrzy w przyszłość z niepokojem. Czy ma pani wizję rozwoju swoich sklepów na najbliższe lata.
Najważniejsze to identyfikować i jak najszybciej reagować na potrzeby klientów. Trzeba brać pod uwagę upodobania klientów z danego regionu i tak różnicować zamówienia towarów, aby były jak najlepiej dobrane do ich oczekiwań. Najlepiej widać to na przykładzie pieczywa i wędlin, ale dotyczy również innych asortymentów. Krótko mówiąc trzeba po prostu znać i dbać o swojego klienta. Ja wierzę, że moje sklepy będą się rozwijać. Stoi za mną organizacja o międzynarodowej renomie, rozpoznawalna w wielu krajach świata, z doskonałym zapleczem logistycznym. To duża przewaga nad konkurencją.
SPAR